Kilka godzin temu prof. Adam Wielomski postawił tezę „Chyba jesteśmy świadkami końca rządów PiS-u”. Możliwe, że te słowa są prorocze.

Kilka godzin temu prof. Adam Wielomski postawił tezę „Chyba jesteśmy świadkami końca rządów PiS-u”. Możliwe, że te słowa są prorocze.

Szybko zmieniająca się od kilku dni sytuacja polityczna w Polsce jest konsekwencją burzy wywołanej, niefortunnym uchwaleniem przez Sejm ustawy zmieniającej ustawę o IPN. Zaproponowane zmiany wywołały silny sprzeciw  państwa Izrael.

Niewątpliwie mandat partii rządzącej wynika z silnego poparcia tej części elektoratu, dla której kwestie patriotyczne mają elementarne znaczenie, w kontekście dokonywania wyboru w systemie demokratycznym. Konsekwencją reakcji przedstawicieli państwa Izrael jest głębokie poruszenie wśród elektoratu popierającego partię rządzącą. Stanowi to oczywisty dysonans z polityką prowadzoną przez PiS, w kontekście oparcia o ścisłe partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi, jako gwarancji stabilności pozycji Polski w regionie.

W dniu wczorajszym amerykański MSZ w oświadczeniu dla prasy wezwał władze Polski „do przeprowadzenia ponownej analizy ustawy o IPN z punktu widzenia jej potencjalnego wpływu na zasady wolności słowa”. Departament Stanu stwierdził (cytując notę prasową): „Jesteśmy zaniepokojeni konsekwencjami projektu tej ustawy; jeśli weszłaby ona w życie mogłoby to wpłynąć na strategiczne interesy Polski i jej stosunki – ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem włącznie”. Wreszcie rząd USA wprost wskazał, że rozwiązanie sprawy ustawy nowelizującej będzie decydować o „naszej zdolności do pozostania nadal realnymi partnerami”. Za: http://dziennikzwiazkowy.com/ameryka/departament-stanu-usa-zachecamy-polske-do-ponownego-przeanalizowania-ustawy-o-ipn/.

Analiza stanowiska Departamentu Stanu prowadzi do wniosków, że zastrzeżenia państwa Izrael mają pełne poparcie polityczne USA. Stanowisko rządu USA ponadto zawiera ultimatum skierowane w kierunku rządu Polskiego, obarczone sankcją zmiany kierunku polityki Stanów Zjednoczonych w postaci rewizji zasad współpracy i partnerstwa. Zagrożenie tak poważnymi sankcjami, dziwi tym bardziej, że sprawa dotyczy (abstrahując od faktycznej zasadności postanowionego zarzutu), kwestii dość błahej, a mianowicie ograniczonego do pojedynczej sfery, ewentualnego naruszenia zasady wolności słowa. Warto tutaj przypomnieć, że odpowiedź władz USA nie była obarczona tak dotkliwymi konsekwencjami, gdy rok wcześniej rząd Stanów Zjednoczonych wypowiadał się w kwestii o zdecydowanie większym ciężarze gatunkowym, jakim był zarzut o naruszenie zasad demokracji i praworządności.

Niepokojącym jest fakt, że rząd Polski został postawiony w trudnej sytuacji. Kontynuowanie obecnej polityki nie jest możliwe bez wsparcia politycznego USA w dotychczasowym zakresie. Brak zaś reakcji na oczywisty przejaw naruszenia suwerenności Polski oraz, co było chyba celem uchwalenia przedmiotowej nowelizacji ustawy o IPN, odstąpienie polityki ochrony prawdy historycznej będzie powodować stopniowy odpływ elektoratu patriotycznego popierającego partię rządzącą.

Jacek Janas