dr Mariusz Patey na targach we Frankfurcie

Właśnie odwiedziłem jedne z największych centrów targowych na Świecie -frankfurcka Messę. To między innymi tu firmy pracują nad rozwojem swoich rynków zbytu. To tu przyjeżdżają importerzy z całego świata w poszukiwaniu konkurencyjnych produktów. Komórki marketingu i handlu są aktywne praktycznie od rana do nocy by zapewnić swoim zakładom zbyt, pracownikom prace a właścicielom zyski. W dobie Internetu bezpośredni kontakt okazuje się w dalszym ciągu ważny. Od polowy XVIII w nie tyle konsumpcja a praca, oszczędzanie i inwestowanie tworzyło bogactwo Europy Zachodniej. Wysoki kapitał zaufania budowany w oparciu o wartości chrześcijańskie, swoiste meta idee tworzone i przekazywane przez kolejne pokolenia wspierały rozwój gospodarczy. Dostęp do edukacji i systemy umożliwiające realizacje karier dla najlepszych, najzdolniejszych dawał podglebie innowacji. Jak to się zatem dzieje, ze dziś Niemcy, Szwecja choć posiadają kosztowne i rozbudowane programy socjalne, wiele administracyjnych ograniczeń nałożonych na biznes potrafią zaoferować swoim mieszkańcom wysoka jakość życia i standardy pracy płacy i życia w dalszym ciągu zdecydowanie wyższe niż w Polsce? Tajemnica tkwi w efektywności ich firm. Ciekawa oferta produktowa połączona ze świetnie rozpoznanymi rynkami światowymi pozwala zarobić na programy socjalne . Za przywilej mieszkania w tanich komunalnych mieszkaniach, wolnych sobót i niedziel płaca klienci niemieckich aut, szwedzkich mebli itp. To marki, których siła wynika z kapitałów gromadzonych przez pokolenia ( w tym kapitale ludzkim, intelektualnym) , technologiach i trafionych inwestycjach w rynki zbytu stoją za bogactwem materialnym społeczeństw zachodnich. Jednak utrzymanie obecnego standardu życia kosztuje. Zagrożeniem dla państw dobrobytu są społeczeństwa zgadzające się pracować ciężej i otrzymywać mniej, by produkować równie dobre a tańsze dobra. Wiele zachodnich marek znika bądź przenosi się na Daleki Wschód. Wysoki poziom konsumpcji, dotychczasowa jakość życia finansuje się zatem kredytem. Jakie będą tego długofalowe konsekwencje to się dopiero okaże. Z tych obserwacji płynie nauka dla Polski. Niezależnie jak sprawiedliwie będziemy dzielić co zarobimy, musimy także myśleć jak zwiększać nasze przychody, jak zwiększać eksport, wartość dodana naszej pracy, długość łańcuchów wartości w naszej gospodarce. Równo podzielona bieda zostanie tylko bieda. Pamiętajmy także o wartościach cywilizacji łacińskiej, duchowości. Nawet ateiści muszą przyznać, ze promowanie postaw odpowiedzialnych, uczciwości w relacjach międzyludzkich obniża znaczenie koszty prowadzenia biznesu. Wiemy jak niszcząco działa niedotrzymywanie zobowiązań, brak płatności w przyrzeczonym terminie. Z drugiej strony skupianie się nadmiernie na redystrybucji, bez wskazania źródeł zarabiania prowadzi w ślepa uliczkę. Nie bez przyczyny stare polskie przysłowie charakteryzujące postawę niektórych obywateli szlacheckich „postaw się a zastaw się ” ma ironiczno pejoratywny wydźwięk. Egoizm, roszczeniowy stosunek do państwa prowadzi do nadmiernych oczekiwań społecznych rozbudzania potrzeb konsumpcyjnych, które albo będą zaspokajane kredytem, który spłaca przyszłe pokolenia, lub prowadzić do niepokojów społecznych, gdy pieniędzy Bedzie brakować. Inna obserwacja warta refleksji to niezwykła witalność sektora prywatnego. To tam przejawia się największa kreatywność, najszybciej wdraża się innowacje i dobre praktyki zarządzania, i nie czeka z dostosowywaniem oferty produktowej do ciągle zmieniających się potrzeb klientów i gustów. Warto zatem pokusić się o refleksje, czy przestrogi starego endeka Romana Rybarskiego przed zbytnio rozbudowywana sfera publiczna kosztem gospodarki opartej o polski kapitał prywatny artykułowane w latach trzydziestych nie są wciąż aktualne. Uczmy się zatem na cudzych błędach i uzbrójmy się w cierpliwość…. Efekty pracy przychodzą nie od razu.