Flerianowicz: „nowoNiemcy”

„nowoNiemcy”

17 czerwca na mundialu w Rosji reprezentacja Niemiec rozgrywa swój pierwszy mecz na Mistrzostwach Świata. Przeciwnikiem Meksyk – solidna i zawsze groźna drużyna, najbardziej utytułowana ze strefy CONCACAF.  Na polskich portalach społecznościowych przeważają jednodniowi kibice Meksyku, co oczywiście tak mocne piętno pewną uszczypliwością
w stosunku do naszego zachodniego sąsiada, który przecież wywarł tak mocne piętno na naszej historii.  Jest natomiast pod Opolem miejsce całkowicie wyjątkowe, gdzie od pewnego czasu, w trakcie rozgrywania turniejów piłkarskich, okoliczna ludność przebrana w niemieckie barwy  narodowe dopinguje piłkarzy w biało-czarnych trykotach.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, poza oczywiście konotacjami historycznymi , gdyż w każdym kraju mniejszości organizują się, nawet bardziej sprawnie od większości, gdy ważne zawody sportowe rozgrywa reprezentacja kraju ich pochodzenia. Co jest więc nie tak?
Otóż nie są to rodowici Niemcy, a ludność tubylcza, od wieków podlegająca germanizacji i do lat osiemdziesiątych XX wieku nie ujarzmiona : czy to przez nacisk gospodarczy okresu ostatnich Piastów, szykany państwowe pod okupacją pruską czy wreszcie wyniszczenie biologiczne za czasów III Rzeszy. Przez ten cały czas słowiańskiej (więc polskiej w zasadzie) ludności tubylczej udało się zachować tożsamość i wiarę katolicką. W niemieckich rocznikach statystycznych z końca XIX wieku znajdujemy dowody na taki stan rzeczy. W znakomitej większości mieszkańcy deklarują lub są przypisani przez urzędnika jako „polnische sprache”. W okresie zaraz po II wojnie światowej ludność niemiecka została zmuszona do opuszczenia Polski – również  z terenu Śląska Opolskiego.  Pozostała ludność deklarowała się nowym władzom jako polska i tak też była przez owe władze traktowana. Wśród pozostałych rodzin istniały oczywiście małżeństwa mieszane lub potomkowie takowych. Przez cały okres PRL trwał proceder, wykorzystywany często materialnie przez służby bezpieczeństwa, wyjazdów na zachód osób w ramach tzw. łączenia rodzin.  Co symptomatyczne były to wyjazdy jedynie do RFN.Ppokazuje to nam nie tylko narodową, ale także gospodarczą  przyczynę takich decyzji. Po stanie wojennym władze niemieckie widząc nadchodzący kres systemu komunistycznego w Europie środkowo-wschodniej rozpoczęły akcję nadawania obywatelstwa ludności, która na terenach utraconych w wyniku wojny, taką ofertę chciałaby przyjąć.  Przyczyny akceptacji propozycji niemieckiej przez ludność tubylczą są różne, przede wszystkim : niewyrobiona świadomość narodowa, brak poszanowania dla odrębności  kulturowe przez ludność polską i  władze komunistyczne, konflikty z ludnością przesiedloną
z kresów wschodnich, a przede wszystkim atrakcyjność gospodarcza.  Polityka niemiecka
w tym względzie była jasna od początku: wspierano przede wszystkim tych „nowoNiemców” , którzy chcą na tych terenach pozostać, sypiąc groszem na taką skalę, że różnica między gminami gdzie działała mniejszość, a tymi w których nie istniała, była widoczna gołym okiem. Masowa chęć przystąpienia do tzw „mniejszości niemieckiej” miała więc głównie charakter koniunkturalny i nosiła znamiona „korupcji narodowościowej”.
Kolejną specyficzną cechą jest istnienie wśród ludności tubylczej śląskiej tożsamości przejściowej.  Schemat jest bardzo prosty. Ciężko jest, ze względu na uwarunkowania historyczne, przerobić kogoś od razu z Polaka na Niemca. Stworzono więc sztuczny twór, będący „czyśćcem” dla byłych Polaków, a jeszcze nie Niemców.  Głównym zadaniem  nabywania tożsamości śląskiej jest oczywiście wynarodowienie. Osobnik identyfikując się
z faktycznie bardzo słabo ukorzenionym systemem „quasinarodowym” jest już idealnym kandydatem do narzucenia tożsamości niemieckiej. Przykłady takich  przemian  znajdziemy  obserwując profile społecznościowe nowoNiemców. Trzy lata temu  widzimy jeszcze Lewandowskiego w polskim trykocie, po roku już grafikę z tekstem: „Nie jestem Niemcem, nie jestem Polakiem, jestem Ślązakiem”, a od jakiegoś czasu już tylko barwy niemieckie.  Takich przykładów jest wiele.

Choć wydaje się , że takie zachowanie przynosi same korzyści, okazuje się jednak, że koniec końców zostaje się powszechnie pogardzaną grupa społeczną. Polacy nie szanowali zaprzańców nigdy i tak jest do dzisiaj. Tych ślązaków, którzy wyjechali do Niemiec, nie szanują zarówno Polacy tam mieszkający i Niemcy, bo starają się być bardziej niemieccy od rodowitych Niemców, a ci ostatni znakomicie zdają sobie sprawę, że tożsamość  nowoNiemców jest sztuczna.
Jest jeszcze jeden negatywny skutek istnienia „opolskich Niemców”. Serwilizm polityczny poprzedniego reżimu wobec Berlina i całkowite przyzwolenie na germanizację rozzuchwaliły nowoNiemców do tego stopnia, że nie jest żadnym problemem usłyszeć na cmentarzach „Ich hatte einen kameraden”; w komentarzach na Facebooku czytamy jak to Opole o wiele wspanialej rozwijało się pod rządami niemieckimi, a  polska ludność kresowa to najgorsze co mogło spotkać te ziemie.  Wywieszenie polskiej flagi na Święto Narodowe w podopolskiej wsi w najlepszym przypadku kończy się ostracyzmem ze strony sąsiadów.  Mniejszość niemiecka, korzystając  z prawie 1 mld zł rocznie, zakłada szkółki piłkarskie w których indoktrynuje się niewyrobioną narodowo młodzież śląską w kierunku tożsamości niemieckiej W Chrząstowicach istnieje tylko jeden klub piłkarski: niemiecki. Polski rodzic, albo musi wozić swoje dziecko do Opola, albo znosi upokorzenie grania przez jego pociechę w FC Chronstau.
Przed świadomą swego pochodzenia i celów polską ludnością Śląska Opolskiego stoi nie lada wyzwanie. Walka o polskość to niestety walka z Polakami: ich pasywnością, lenistwem, nieumiejętnością postrzegania dalszej perspektywy, niezorganizowanie i wiele innych negatywnych cech na których ( czy można im mieć to za złe?) żerują, nie od dziś przecież inne narody.