dr Nałęcz: „SPOŁECZNY POTENCJAŁ GEOLOGII”

 

Na przestrzeni wieków geologia i związane z nią odkrycia surowców mineralnych były kołem zamachowym rozwoju wielu gospodarek świata. Wystarczy przypomnieć sobie gorączkę złota na Dzikim Zachodzie czy też przeobrażenie ubogich krajów Bliskiego Wschodu w światowych krezusów dzięki odkryciom ropy naftowej. Dziś bez wiedzy geologów nie działałby żaden z naszych telefonów komórkowych, gdyż do ich produkcji niezbędne są minerały ziem rzadkich. Ta lista mogłaby być znacznie dłuższa, co jasno wskazuje na wprost proporcjonalny rozwój gospodarki do odkrywanych przez geologów surowców mineralnych. Polska też ma wielowiekową kartę zapisaną w tej dziedzinie. Wystarczy wspomnieć o soli, która była „białym złotem” w średniowieczu i znacząco wpłynęła na rozwój wymiany handlowej i podniesieniu roli terenów rozciągających się między Wisłą a Odrą. Wiek XX to także istotne odkrycia dokonane przez Państwowy Instytut Geologiczny, o czym niektórzy starają się zapomnieć. A mianowicie złoża miedzi, które stały się podstawą rozwoju krajowego potentata przemysłowego KGHM, węgle kamienne (LZW) i brunatne napędzające polską energetykę, sole kamienne i potasowe, rudy żelaza, cynku i ołowiu  oraz siarka rodzima z okolic Tarnobrzeg. Oczywiście Polska nie jest i chyba nie będzie drugim Kuwejtem, co należy mówić otwartym tekstem, pomimo snów o potędze snutych przez niektórych polityków. Jeden z nich, że nie wspomnę nazwiska, bo sprawował urząd prezydenta w latach 2010-2015, chciał nawet eksploatować gaz łupkowy odkrywkowo. Niezależnie od tych wszystkich uwarunkowań bardzo ważne jest aby w centralnym punkcie Europy prowadzić racjonalną politykę surowcową i optymalnie wykorzystywać posiadane złoża, jednocześnie chronić je dla przyszłych pokoleń.

 

Miejsce geologii w strukturze państwa

Analizując rozwój i wykorzystanie na przestrzeni wieków podziemnych zasobów geologicznych jednoznacznie widać, że geologom znacznie bliżej do gospodarki niż do ochrony środowiska do której zostali przypisani naszym kraju. W Europie istnieją różne modele umiejscowienia geologii w strukturach rządowych. W jednej trzeciej państw europejskich służba geologiczna podlega bezpośrednio pod ministerstwa energii, przemysłu lub gospodarki i jest bezpośrednio włączona w realizację strategicznych procesów rozwojowych państwa. Wystarczy tu wspomnieć takie kraje jak Finlandia (Min. Gospodarki i Zatrudnienia), Holandia (Min. Gospodarki), Dania ( Min. Klimatu i Energii) oraz Francja (raportuje do Min. Nauki, Min. Ekologii i Transformacji oraz Min. Gospodarki). Model zarządzania geologią w odniesieniu do ochrony środowiska ma też swoje uzasadnienie, ale chcąc stawiać na rozwój Państwa geologia powinna przede wszystkim dostarczać wiedzy i analiz wspomagających gospodarkę i innowacje. Takiej dyskusji brakuje, a temat ten powinien być kluczowym punktem w pracach nad polityką surowcową kraju, nawiązując do strategii odpowiedzialnego rozwoju. Pozwoli to stworzyć spójny system współpracy, eliminujący bolączki silosów resortowych. Nie oznacza to oczywiście, że należy zapominać o ochronie kluczowych zasobów. Wręcz przeciwnie mając na względzie racjonalne planowanie przestrzenne należy podejmować wszelkie działania mające na celu zapobieganie zablokowaniu przeszłego wydobycia kopalin wywołaną przez budowę infrastruktury nad złożami. Błędy popełnione dziś mogą spowodować niepowetowane straty dla przyszłych pokoleń. To zadanie o podstawowym znaczeniu dla gospodarki jest zadaniem służby geologicznej państwa, ale angażującym krajowy potencjał naukowy. Bez tego nowych odkryć nie będzie.

Geolodzy mogą nie tylko wspierać swoją wiedzą rozwój gospodarki, ale także mogą wdrażać innowacyjne rozwiązania w wielu dziedzinach życia codziennego od planowania przestrzennego poprzez gospodarkę wodną, zarządzanie kryzysowe, górnictwo, ochronę środowiska, a na badaniu kosmosu kończąc. Wystarczy tu wspomnieć o istotnym znaczeniu jakie ma wiedza o budowie i procesach geologicznych w zastosowaniu innowacyjnych technologii związanych coraz bardziej popularną w naszym kraju geotermią. Współdziałanie geologów z naukami technicznymi może zaowocować szeregiem innowacyjnych pomysłów. Należy tu podkreślić, że geotermia, szczególnie ta płytka, może w znacznej mierze zlikwidować problem smogu z jakim zmaga się wiele większych i mniejszych miast w Polsce. Czasami wystarczy podstawowa wiedza geologiczna, aby wykorzystać potencjał drzemiący pod ziemią i co najważniejsze obniżyć koszty inwestycji. I tu dotykamy kluczowego aspektu związanego z geologią, a mianowicie niedocenianego dotychczas potencjału społecznego tej dziedziny. Odkryć bogactw naturalnych w XX w. nie byłoby bez rozpoznania geologicznego, jak również bez znajomości geologii naszego kraju. To z kolei wymaga pogłębionej treści prowadzonych prac w oparciu o aktualną wiedzę, nowoczesne metody i środki badawcze oraz wsparcie finansowe państwa. Nowo odkryte złoża surowców mineralnych o kapitalnym znaczeniu dla rozwoju gospodarczego kraju świadczą, że z tej perspektywy historycznej, nie sposób przecenić wkładu geologii jako nauki dla gospodarki narodowej. Poszukiwania nowych złóż bowiem to przede wszystkim, i najpierw, problem naukowy do rozwiązania. Jest oczywiste, że badania te nie tylko wzbogaciły wiedzę przyrodniczą, ale przede wszystkim posłużyły społeczeństwu.

Niestety rozpoznawalność społeczna geologa jest znikoma, ale to może się bardzo szybko zmienić. Wbrew pozorom zapotrzebowanie na wiedzę geologiczną w codziennym życiu jest ogromne, choć nie jednokrotnie sobie tego nie uświadamiamy. Paradoksalnie nie tylko społeczeństwo potrzebuje geologów, ale i vice versa geolodzy potrzebują informacji zwrotnej od społeczeństwa. Jak widać w założeniach jest to typowa sytuacja win-win. Jak to wdrożyć w życie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Służba Geologiczna jako główny realizator zadań państwa w zakresie geologii musi być blisko ludzi i z nimi współpracować.

 

Geolodzy bliżej społeczeństwa

Dzisiaj czas wielkich odkryć złóż i tym samym dużych środków państwa przeznaczanych na prowadzenie badań geologicznych wydaje się, że przeminął. Surowce, choć ciągle niezwykle potrzebne, straciły sporo na znaczeniu. Zyskują niezmiennie kurczące się zasoby łatwo dostępnych surowców energetycznych i surowce rzadkie, wymagane dla rozwoju nowoczesnych technologii. Tworzone są „białe księgi”, polityki bezpieczeństwa w zakresie surowcowym i inne dokumenty mające na celu zorganizować i zabezpieczyć interesy państw. Stały się one też elementem polityki międzynarodowej. Wraz ze zmieniającym się światem zmieniają się również priorytety państwa w zakresie geologii. Dzisiaj na porządku dziennym stają się problemy klimatyczne, a z tym związane zjawiska suszy i obniżania poziomu wód gruntowych oraz inne szeroko pojęte geozagrożenia.

Ale pojawiają się także nowe wyzwania, nierzadko dotykające już pojedynczych obywateli. Powodzie, osuwiska czy też inne katastrofy naturalne zaskakują, gdyż są trudne do przewidzenia, większość z nas nie ma wystarczającej wiedzy na temat mechanizmów ich powstania w danych warunkach. Zjawiska te najczęściej są nieprzewidywalne, straty dotykają zwykłych ludzi i ich dobytku. Możemy temu przeciwdziałać lokalizując swoje nieruchomości w bezpiecznych warunkach lub uświadamiając sobie potencjale zagrożenia. Podejmując decyzję o wyborze miejsca pod inwestycje sugerujemy się najczęściej malowniczym krajobrazem i nie bierzemy pod uwagę uwarunkowań przyrodniczych, które w dłuższej perspektywie mogą być niebezpieczne. W dzisiejszych czasach istnieją technologie pozwalające wybudować budynek praktycznie w każdych warunkach, kwestia tylko zainwestowanych środków. Problem w tym, że najczęściej z oszczędności, a raczej z braku specjalistycznej wiedzy idziemy na ustępstwa (oszczędności), co w efekcie może być bardzo niebezpieczne. Siły przyrody mogą zniszczyć infrastrukturę, paradoksalnie mimo oszczędności narazić nas na długotrwałe koszty lub w najgorszym przypadku zagrozić nawet życiu naszej rodziny.

Malowniczy teren oglądany w promieniach letniego słońca będący spełnieniem marzeń o idealnym miejscu na dom, może okazać się na wiosnę podmokłym grzęzawiskiem. Pojawiające się na wymarzonej działce malownicze sitowie lub dziwne zagłębienia są pierwszym sygnałem, że w przyszłości będziemy musieli wydatkować dodatkowe fundusze na systemy odwodnień. Płytko występujące wody podziemne mogą spowodować, że każdej wiosny będziemy wypompowywać wodę z piwnicy. To tylko najprostsze przykłady tego jak wiedza geologiczna może być przydatna każdemu obywatelowi, lecz mogą być znacznie bardziej skomplikowane sytuacje. Budowa domu w okolicy rzeki, mimo zabezpieczenia wałami przeciwpowodziowymi, może powodować zupełnie inne zagrożenia niż sama powódź. Występujące na polderach kilku metrowe warstwy izolujące teoretycznie pozwalają na bezpieczną budowę domu, ale trzeba wiedzieć jak to zrobić zgodnie ze sztuką. Warstwa izolująca nie przepuszcza wody, ale trzeba pamiętać o prostych mechanizmach fizyki. Wyobraźmy sobie, że geotechnik wykonujący badania pod posadowienie budynku wykonując wiercenia stwierdza że są dobre warunki do wykonania ławy fundamentowej. Firma budowlana wykopuje fundamenty naruszając warstwę izolującą i stawia budynek. Teoretycznie wszystko jest w porządku, ale co się stanie jak będzie podniesiony stan wody w rzece. Automatycznie wzrośnie ciśnienie w wodach podziemnych, a warstwa izolująca nie będzie już chroniła wypływu wody na powierzchnie, gdyż została przerwana w trakcie prac budowlanych. Implikuje to efekt odwróconego durszlaku, przez który przy wzroście poziomu wody w rzece będziemy mieli podtopienie nowo wybudowanego budynku. Można byłoby mnożyć takich przykładów, ale pozostawmy to zadanie służbie geologicznej. W każdym z wymienionych przypadków potrzebna jest lokalna wiedza geologiczna o okolicy, aby wspomóc inwestora przed popełnieniem błędów i najczęściej niepotrzebnym narażeniem się na koszty.

 

Informacja ma znaczenie

Przy każdej inwestycji, czy to małej czy też dużej wykonywane są badania geotechniczne (geologiczno-inżynierskie) niezbędne do określenia warunków posadowienia budynku. Badania takie kosztują kilkaset złotych dla małych inwestycji i teoretycznie ich wartość ma znaczenie tylko lokalne. Wyniki pozostają tylko u zleceniodawcy (wymagane przy pozwoleniu na budowę) i ewentualnie u firmy geologicznej. Wydawałoby się że z punktu widzenia służby geologicznej taka informacja nie ma znaczenia. Pojedyncze dane może nie mają wielkiego znaczenia, ale już efekt skali zaczyna być interesujący. Spójrzmy na liczby. Roczny raport GUS-u informuje, że od stycznia do grudnia 2015 r. inwestorzy indywidualni oddali do użytkowania 68 133 budynki mieszkalne (wzrost o 3,84 proc. w relacji do 2014 r.). Czyli licząc średnio po 500 zł za jedną opinię geotechniczną obywatele wydali tylko w jednym roku w sumie ponad 34 mln zł. Wydatkowanie takiej kwoty przez państwo na rozpoznanie płytkiej budowy geologicznej wydaje się nieprawdopodobne. Może więc warto byłoby skorzystać z informacji jakie posiadają prywatni inwestorzy. Tylko jak ich zachęcić, aby przekazywali swoje zasoby do służby geologicznej. Przede wszystkim obywatele muszą mieć jakąś korzyść od państwa. Tutaj pojawia się synergia miedzy społeczeństwem a możliwościami służby geologicznej. Służba dzięki skali lokalnych badań geotechnicznych zyskuje niesamowity materiał do weryfikacji posiadanych zasobów informacyjnych i uzupełnienie własnych baz danych, musi jedynie zainwestować w sprawny mechanizm informatyczny umożliwiający przesyłanie wyników geotechnicznych przez obywateli (koszt nieporównywalny do wartości uzyskanej informacji). Materiały spływające od społeczeństwa posłużą także w aktualizacji materiałów kartograficznych wydawanych przez służbę. Bez wątpienia jest to sytuacja win-win tylko trzeba to zadanie mądrze zrealizować.

 

Co otrzyma w zamian obywatel?

Przekazanie do archiwum służby geologicznej informacji geotechnicznej powinno skutkować wysłaniem do inwestora raportu prezentującego wszelkie zagrożenia i uwarunkowania naturalne występujące w okolicy. Taki raport byłby przewodnikiem dla inwestora, jak nie popełnić błędów przy realizacji inwestycji, które w przyszłości mogłyby narazić go na koszty lub inne niebezpieczeństwo. Istotne jest też w tym wypadku wytworzenie więzi i zaufania miedzy obywatelem a służbą. Szczególnie ważne ukształtowanie poczucia społecznego, że służba geologiczna może dostarczać użyteczne informacje dla obywatela i wspomagać go w codziennych decyzjach. Oczywiście można sobie wyobrazić różne szczegółowe rozwiązania dalszych interakcji miedzy społeczeństwem a służbą. Istotną rolę w tym procesie mogą także odegrać geolodzy powiatowi.

Skorzystać mogą też firmy geotechniczne dostarczające do archiwów służby wyniki wykonywanych badań. Przekazanie wyników do centralnego repozytorium powinno być dla tych firm przepustką do skorzystania z zasobów bazy danych służby, co może w znaczący sposób wpłynąć na obniżenie kosztów prowadzonej przez nie działalności gospodarczej.

Przedstawiony model sprawdził się miedzy innymi w ruchu społecznym zgromadzonym wokół idei Open Street Map, gdzie każdy wrzuca do sieci własne mapy tworząc globalny produkt z którego korzystają wszyscy. Wysiłek jednostkowy jest niewielki, ale suma stanowi ogromny potencjał.

 

Kto za to zapłaci?

Obiektywnie należy stwierdzić, że geologia jest nauką trudną, gdyż opisuje procesy jakie zachodzą pod ziemią, w ośrodku którego nie widzimy i w założeniach opieramy się na przewidywaniach i przybliżeniach. Powoduje to trudność w społecznej komunikacji tej dziedziny, choć walory informacji geologicznej można łatwo przełożyć na wskaźniki ekonomiczne, jak w przypadku badań pod budynki. Świat podziemny przedstawiany jest na podstawie informacji z kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu punktów badawczych (zawsze jest relatywnie ich za mało) i na ich podstawie budowany jest obraz struktur, czasami dość skomplikowanych, znajdujących się pod ziemią. Jak nie trudno sobie wyobrazić czym więcej mamy informacji i czym więcej rozumiemy,  tym łatwiej jest opisać to co znajduje się pod ziemią. Pracę geologa można porównać do śledztwa prowadzonego przez detektywa, czym więcej mamy dowodów tym łatwiej jest wyjaśnić okoliczności sprawy. W obydwu przypadkach chodzi o postawienie trafnej hipotezy, jak najbardziej odzwierciedlającej rzeczywistości. Mechanizm wymiany informacji pomiędzy służbą geologiczną a obywatelem wydaje się optymalnym rozwiązaniem i co najważniejsze rozwojowym.

Należy zastanowić się czy państwo stać na takie rozwiązanie? Paradoksalnie kolejny raz odpowiedź jest prosta. Koszty po stronie państwa będą minimalne, gdyż zadziała tu mechanizm zapotrzebowania społecznego w połączeniu z crowdsorsing’iem. Oczywiście nie jest to nowe rozwiązanie w kontaktach państwa z obywatelem. Ministerstwo Cyfryzacji promuje szereg usług poprzez ePUAP, a także istnieje wiele przykładów w tym zakresie znanych z działalności samorządów.

Służba geologiczna to dobro społeczne

W ostatnim latach wokół debaty o służbie geologicznej w naszym kraju narosło wiele złych emocji. Jedni twierdzą, że służba istnieje, a Ministerstwo Środowiska wręcz przeciwnie, że trzeba ją powołać. Obie strony łączy jedno, partykularne interesy, które jedni chcą zachować a drudzy uruchomić. Jednakże taka jałowa dyskusja to temat zastępczy i w żaden sposób nie rozwiązuje istniejącego problemu. Niewątpliwie brak jest w Polsce rzeczywistej strategii działania służby geologicznej przede wszystkim reagującej na potrzeby społeczeństwa i Państwa. Podobnie jak projekty 500+ czy Mieszkanie+ zadania służby muszą wspierać rzeczywiste potrzeby społeczne, a nie partykularne interesy. Służba, aby działała sprawnie, musi generować efekty, które będą konsumowane społecznie, a to zapewni jej społeczną rozpoznawalność i akceptację. I o to przede wszystkim chodzi, gdyż będzie to energia i napęd do dalszych działań rozwojowych. Należy pamiętać, że służba geologiczna jest przede wszystkim dla społeczeństwa i tak powinna realizować swoją misję.