dr Tomasz Nałęcz: „Dyskusja o geologii”

Dyskusja o geologii

W ostatnich miesiącach na łamach Kuriera Wnet po serii artykułów pani redaktor Danuty Franczak wywołana została ożywiona dyskusja na temat geologii. W efekcie najpierw pojawił się artykuł pana Artura Kordasa – rzecznika Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG-PIB), a następnie prof. dr hab. Krzysztofa Jaworowskiego. Zaprezentowano w nich ciekawe, aczkolwiek odmienne punkty wiedzenia co do przyszłości geologii w Polsce. Z obydwu tekstów emanuje troska o dalsze losy instytucji odpowiedzialnych za zarządzanie geologią. Przytaczane argumenty jasno wskazują, że dzisiejsza gospodarka, mimo ciągle zmieniających się priorytetów, niezmiennie potrzebuje surowców mineralnych bez których przemysł nie jest w stanie się obejść. Dlatego też w większości nowoczesnych gospodarek polityka surowcowa i zarządzanie zasobami geologicznymi ma istotne znaczenie i realizowane jest przez wyspecjalizowane służby geologiczne, którym w wielu przypadkach bliżej im jest obecnie do nowoczesnych korporacji niż protoplastów sprzed 200 lat. Dzieje się tak m. in. dzięki nowoczesnym i innowacyjnym metodom stosowanym obecnie przez geologów wspieranych przez naukę i wysokie technologie.

Jako przedstawiciel średniego pokolenia geologów związanego z PIG-PIB, jednocześnie reprezentant dyrekcji PIG-PIB, która podjęła się w pod koniec 2015 r. zadania reformy służby geologicznej chciałbym włączyć się w dyskusję i odnieść się do wymogów jakie stawiane są obecnie przed nowoczesną służbą geologiczną. Wzorując się na dobrze działających przykładach rozwiązań wdrożonych na świecie, z którymi w ostatniej dekadzie miałem możliwość bezpośrednio się zapoznać, postaram się wskazać optymalne rozwiązanie biorąc także pod uwagę specyfikę i uwarunkowania polskiej gospodarki. Niestety należy żałować, że dyskusja na temat służby geologicznej toczy się z pominięciem szeroko rozumianego środowiska geologicznego a prezentowany przez media obraz ma zdecydowanie jednostronny charakter i w efekcie proponowane rozwiązania niekoniecznie przybierają rozsądny kierunek. Nie mogę też zgodzić się z lansowaną tezą, że geolodzy stanowią monolityczną grupę obrońców „starego układu” i patologii jakie były z nim związane. Środowisko nasze jest niezwykle różnorodne. Są w nim przedstawiciele różnych poglądów i światopoglądów. Może niektóry tęsknią za PRL-em, ale są też osoby zasłużone dla ruchu Solidarnościowego z lat 80-tych. Są liberałowie i konserwatyści z sercem po prawej stronie. Można spotkać zarówno narodowców, jak i euroentuzjastów. To prawdziwy przekrój naszego społeczeństwa.

W Polsce dyskusja na temat działalności i zadań służby geologicznej trwa od lat. Zadania służby wykonuje od 1938 r. Państwowy Instytut Geologiczny. Jednakże w ostatnich dwóch latach nastąpiła intensyfikacja działań Ministerstwa Środowiska ukierunkowanych na stworzenie służby geologicznej jako odrębnej jednostki. Biorąc pod uwagę obecną sytuację należy postawić zasadnicze pytanie czy polskiej gospodarce potrzebna jest sprawna służba geologiczna czy też polska agencja geologiczna? Która z tych instytucji będzie lepiej spełniać zadania państwa w zakresie geologii, szczególnie wobec wyzwań stawianych przed polską gospodarką w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju jaki przedstawiony został przez obecnego premiera?

Historia ustawy

Na początku przypomnę krótko opisać wydarzenia ostatnich lat, które doprowadziły do obecnej konfliktowej sytuacji. W 2016 r. Główny Geolog Kraju (GGK) minister Mariusz Jędrysek podjął się ambitnego zadania skonstruowania ustawy o Polskiej Służbie Geologicznej. Prace trwały kilka miesięcy, choć do dziś nie wiadomo kto oprócz pomysłodawcy uczestniczył w stworzeniu tego dokumentu, co już samo w sobie jest znamienne. W efekcie na Polskim Kongresie Geologicznym we Wrocławiu we wrześniu 2016 r. przedstawiono dokument, który został mocno skrytykowany przez środowisko geologiczne kraju. Niestety ekipa pana ministra nie poradziła sobie intelektualnie, z przyznajmy, trudnym zadaniem wymagającym wiedzy geologicznej i prawnej, ale też doświadczenia międzynarodowego i znajomości zasad działania nowoczesnych służb na świecie. Powstał potworek krytykowany mocno w mediach (m. in. w związku z pomysłami formacji zbrojnej działającej wewnątrz służby, ….), ale też został jednoznacznie odrzucony podczas konsultacji społecznych. Przedstawiciele ministerstw nie zostawili na tym dokumencie suchej nitki zgłaszając ponad 1000 poprawek. Ustawa o PSG nie znalazła w końcu uznania także w oczach Centrum Legislacyjnego Rządu.

Ministerialna ekipa GGK szybko wyciągnęła wnioski z bolesnej lekcji i zdała sobie sprawę, że ze względu na brak wśród nich osób znających się na praktycznej realizacji zadań geologicznych w Polsce i na świecie postanowiono Służbę Geologiczną zastąpić nowym tworem, który nie ma odpowiednika na świecie. Sprytne posunięcie, gdyż nikt nie wie, jak taka agencja powinna funkcjonować, więc można się spodziewać, że nikt nie będzie się o to pytał. I w ten sposób, po niewielkich zmianach projektu o PSG stworzono projekt ustawy o Polskiej Agencji Geologicznej. W związku z powyższym powstaje uzasadnione pytanie czy mając szereg dobrych i wręcz gotowych wzorców musimy tworzyć własne, niestety mocno kontrowersyjne i wątpliwe rozwiązania? Niewątpliwie bardzo sprytnym zabiegiem była również „podmiana” treści i nazwy procedowanej wcześniej ustawy o SG a nie wycofanie jej z legislacji i procedowanie nowej ustawy o PAG. Pozwoliło to na znaczne zredukowanie dalszych konsultacji społecznych. Można powoływać się na nowe rozwiązania i odcinać od fiaska ustawy o Służbie Geologicznej, ale jak ktoś zapyta o konsultacje, to przecież już się odbyły. Machiaweliczne, ale skuteczne trzeba przyznać. Przynajmniej do czasu. 

Słuzba geologiczna i jej podstawowe cele

Historycznie pierwsza służba geologiczna (brytyjska) wywodziła się z służby kwatermistrzowskiej, a jej zadaniem było przygotowywanie map dla wojska. Na przestrzeni dziesiątek lat na tej bazie wytworzyły się niezależne organizacje ekspercko-doradcze wspierające instytucje rządowe. Oczywiście dziś mają zupełnie inne zadania i kompetencje, a niekiedy bliżej im jest do dobrze zorganizowanych nowoczesnych korporacji niż jednostek akademickich. Jednakże należy zgodzić się z prof. Jaworowskim, że model sprawowania służby geologicznej przez podmioty badawcze jest przyjęty w większości krajów UE. Model ten zmienia się i ewoluuje w ostatnich latach, nie mniej jednak ciągle nauka jest istotnym elementem wspomagającym kluczowe zadania geologii stosowanej, choć jej rola zmniejsza się i następuje rozdział na zadania uniwersytecie i te realizowane przez służbę. Bynajmniej taka sytuacja nie wyklucza ścisłej współpracy pomiędzy specjalistami służby a akademikami. Nie mniej jednak to ekspertyza naukowa zapewnia służbie geologicznej jej niezależność i bezstronność w procesie doradczym. Należy tu wyraźnie odróżnić dwie sfery działalności naukowej. To oczywiście z jednej strony prowadzenia badań. Z drugiej to zdobywanie stopni i tytułów naukowych. O ile to pierwsze powinno być obecne w służbie geologicznej, ponieważ inaczej będzie ona przestarzała od samego zarania, ponieważ nie nadąży za rozwojem analityki i dostępnych narzędzi badawczych, to druga sfera powinna być zarezerwowana dla środowisk akademickich.

Niezależność ekspertyzy też ma swoje wymagania, w efekcie których w większości znanych mi przypadków następuje rozdzielenie zadań służby od działań wykonawczych. Zapewnia to np. transparentność procesu koncesyjnego i jego nadzoru. Biznes poszukiwawczo-wydobywczy jako działania operacyjne pozostaje poza domeną państwa i podlega regułom wolnego rynku. Jedyna znana mi służba geologiczna zaangażowana w biznes poszukiwawczo-wydobywczy to francuska BRGM, ale też nie bezpośrednio lecz przez specjalnie powołaną do tego celu firmę zależną. Ta transparentność procesów jest bardzo ważna, gdyż inwestycje surowcowe dotyczą zaangażowania ogromnych środków finansowych, a nikt nie podejmie ryzyka jeżeli nie zostaną stworzone jasne i klarowne reguły gry dla inwestorów. Już raz popełniliśmy błąd w przypadku tworzenia regulacji prawnych dla gazu łupkowego. Należy uczyć się na własnych błędach, jeżeli czyjeś nam nie wystarczą. 

Mankamenty zamiast światowych rozwiązań

Niestety mimo zapewnień Rzecznika PIG, jak i samego GGK, którzy twierdzą że ustawa o PAG oparta jest na najlepszych trendach światowych, nie jest mi znany przykład podobny do tworu jaki zaproponowano w tej ustawie. Jednak po dłuższym namyśle, muszę chyba przyznać się do błędu. Kilka lat temu przygotowując jako ekspert EuroGeoSurveys (EGS) raport dotyczący restrukturyzacji służby geologicznej na Ukrainie spotkałem się z podobnym rozwiązaniem. Musiałem wtedy przez wiele godzin tłumaczyć kolegom z zachodu, jak to możliwe, aby w strukturach służby znajdowały się instytuty naukowe, przedsiębiorstwa wykonawcze i wydobywcze oraz administracja geologiczna. Wystarczy spojrzeć na przedstawione przez zespół EGS rekomendacje zmian tego modelu, aby szybko skonstatować, że rozwiązanie ukraińskie do wydajnych nie należy. Pierwszym argumentem jaki pojawiał się w tych dyskusjach było brak transparentnych procedur i preferowanie „swoich” przedsiębiorstw, stawiając w trudnej sytuacji już na starcie inwestorów zewnętrznych. Niestety połączenie w jednym miejscu zadań państwa i biznesu powoduje, co słusznie zauważa prof. Jaworowski, naturalne podejrzenia o mechanizmy korupcyjne. Przykład ukraiński jest w tym zakresie, jak można się domyślić, bardzo wymowny. Dlatego też proponowana w ustawie o PAG nacjonalizacja działań operacyjnych jest bardzo niebezpieczna i może mieć w konsekwencji bardzo negatywne skutki, szczególnie gdyby na czele PAG stanęła osoba kierująca się niskimi pobudkami. Prawo powinno eliminować z założenia takie możliwości wprowadzając mechanizmy ochronne. 

Rzecznik PIG – Pan Adam Kordas w majowym Kurierze Wnet przekonuje czytelników, że model PAG został przygotowany na podstawie trendów światowych. Nie jestem pewien czy o tych samych trendach myślimy i czy miał okazję się z nimi naprawdę zapoznać. Jak na głos w dyskusji tekst ten ma jednak podstawową wadę, mimo że jest w nim wiele słów to brak jest konkretów. Oczywiście ogólniki mogą na chwilę zwieść  opinię publiczną, ale nie fachowca który zacznie od razu dociekać co stoi za okrągłymi sformułowaniami. Przytoczony artykuł jest ponadto aż w jednej trzeciej poświęcony sprawom wydobycia surowców z dna oceanów, a chyba nie muszę przypominać że w naszych warunkach geograficznych nie powinna to być głównym priorytetem służby geologicznej. Dlatego też uprzejmie informuję, stawiając na szali moją kilkuletnią bliską współpracę z EuroGeoSurveys, że zaproponowany model służby geologicznej nie ma nic wspólnego z trendami obowiązującymi w wysoko rozwiniętych krajach, w każdym razie nie w zakresie geologii i nie został jeszcze nigdzie wdrożony, może poza wcześniej wspomnianym rozwiązaniem ukraińskim.

Podstawowym aspektem działania służb geologicznych jest niezależność ekspertyz dostarczanych przez te instytucje. Oczywiście niezależność nie oznacza bynajmniej braku nadzoru, a wręcz przeciwnie potrzebny jest profesjonalny i fachowy nadzór wyznaczający kierunki działania. Dla przykładu warto przytoczyć rozwiązanie brytyjskie, gdzie służba podlega Natural Environment Research Council (NERC). Instytucja ta wyznacza kierunki działania w zakresie badań środowiska naturalnego, aby „zapewnić Wielkiej Brytanii utrzymanie wiodącej pozycji na świecie w dziedzinie badań i innowacji”. Podobnie jest w większości służb europejskich (BRGM, GEUS, BGR, GTK), gdzie w skład organu nadzorczego wchodzą eksperci i naukowcy reprezentujący odpowiednie ministerstw, świat nauki i biznes, ale przede wszystkim są to fachowcy w swoich dziedzinach. Taki mechanizm zapewnia niezależność i realizację zadań istotnych dla wszystkich interesariuszy służby. W przypadku PAG też jest proponowana pełna niezależność, gdyż minister nie może odwołać prezesa nawet w przypadku złego sprawowania funkcji. Projekt ustawy zakłada, że prezes może być odwołany tylko w przypadku, gdy zapomni dostarczyć do ministerstwa sprawozdania rocznego z działalności PAG. Do tej pory wydawało mi się, że takie rozwiązania można spotkać tylko w niektórych krajach afrykańskich, ale jak widać człowiek uczy się całe życie. Brak też jest nadzoru nad PAG przez jakiekolwiek ciało kolegialne tak jak ma to miejsce w innych krajach kultury zachodniej. Oczywiście nie piszę tu o symbolicznym znaczeniu fasadowej Rady Geologicznej obecnie funkcjonującej przy Ministrze Środowiska, gdyż sam pomysł choć zacny, w praktyce jest bez znaczenia, bo minister raczej nie radzi się Rady, a o decyzyjności nie wspomnę. Tak więc prezes PAG będzie w pełni niezależny i będzie zarządzał ogromnymi pieniędzmi podatników. Będzie też jednoosobowo decydował o geologicznych zadaniach państwa i będzie współpracował ze spółkami biznesowymi.

W obecnej sytuacji bardzo niejasny jest też planowany podział ról i zadań między PIG a PAG. Z jednej strony PAG przejmuje nie tylko gro majątku PIG, ale też wszystkie jego zadania. Z drugiej strony z medialnych wypowiedzi GGK wynika (choć nigdzie nie jest to zapisane), że PIG będzie wsparciem naukowym dla PAG. Wydaje się, że te podstawowe kwestie powinny być przedyskutowane na poziomie analizy przed skonstruowaniem końcowego rozwiązania. Tak się nie stało, więc można stwierdzić, że zawiódł lub został pominięty etap planowania tak istotny w budowaniu rozwiązań strukturalnych i organizacyjnych. Dziś pojawia się mnóstwo wątpliwości, kto praktycznie będzie zajmował się np. prowadzeniem zadań monitoringowych, ochroną osuwiskową czy kartografią. Należy też pamiętać, że chętnych na wykonywanie zadań jest znacznie więcej. Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że nikt tego nie przemyślał i zastosowano zasadę że „jakoś to będzie” i bez wątpienia będzie to zagrożeniem dla realizacji zadań państwa w zakresie geologii.

Niewątpliwie wspólny mianownik w obydwu tekstów z Kuriera Wnet stanowi krytyczny stosunek do skomplikowanego mechanizmu zatwierdzania zadań przez MŚ i NFOŚiGW, co niejednokrotnie paraliżuje ich realizację. Argument ten potwierdził także pan Zalewski, ekspert zatrudniony do kontroli PIG w 2017 r. Niestety jego ekspertyza nie została upubliczniona, a cała kontrola w dziwnych warunkach zakończona. Niewątpliwie aspekty finansowania i kontroli działań służby są kluczowymi elementami wymagającym wypracowania jasnych i transparentnych procedur. W przeciwnym wypadku niezależnie od przyjętej formy działania służby geologicznej nie będzie gwarancji sprawnego i efektywnego funkcjonowania. A jeśli dołożymy do tego brak struktury będącej w stanie przygotować listę zadań w pełni pokrywającej się z zapotrzebowaniem Państwa (czego sam Prezes PAG nie jest w stanie zrobić) na usługi w zakresie geologii mamy przepis na murowaną klęskę.

Twórcy ustawy o PAG nie tylko nie przejrzeli wzorców działania służb na zachodzie, ale wydaje się że niezbyt dogłębnie przeanalizowali historie działania służby geologicznej w Polsce. Istotnym mankamentem funkcjonowanie tej instytucji od połowy lat 90-tych za czasów SLD było jej upolitycznienie, co niezbyt idzie w parze ze wspomnianą wcześniej niezależnością ekspercką. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z dobrze pojętym nadzorem rządu nad służbą państwową. Ustawa o PAG idzie nawet jeszcze o krok dalej i wprowadza zapis, że prezesem PAG może być polityk. Pozostawię to bez komentarza, gdyż nawet w tamtych czasach nikt nie zapisywał tego explisite w ustawach.

Jak już wcześniej wspomniano nauka obecna jest jako wsparcie działań służby geologicznej w większości służb zachodnich, aczkolwiek wg mojej wiedzy raczej nie zdarzają się przypadki, że cele instytucji podporządkowane są bezpośrednio nauce. Niewątpliwie niezbędne jest rozsądne rozdzielenie tych wątków i zbudowanie rozwiązania, które wokół służby integrowałoby całe środowisko geologiczne zarówno to akademickie jak i prywatny biznes. Dla każdego znajdzie się miejsce i nie ma sensu walczyć tylko współpracować na rzecz państwa. W tym miejscu jeszcze raz należy podkreślić „wokół” a nie „w”. To robi zasadniczą różnicę. Jak między modelem służbą zachodniej a ukraińskiej.

Innym ciekawym rozwiązaniem jest dopuszczenie do tego, by Prezes PAG prowadził działalność naukową i publikacyjną. Na pierwszy rzut oka, nie wydaje się to niczym zdrożnym. Jednak Jeśli zadamy pytanie, na podstawie jakich badań i danych będzie prowadzona ta działalność zaczynają się nasuwać wątpliwości. Czy Prezes będzie wykorzystywał dane pozyskane przez PAG do rozwijania własnej kariery naukowej? A może będzie jednocześnie związany z jakimś ośrodkiem akademickim, co będzie powodowało jego mniejsze zaangażowanie w sprawy PAG a być może również konflikt interesów? Nikt nie może zabronić naukowcowi, jeśli taka osoba zostanie szefem PAG, publikowania, ale przecież może on robić to pod egidą i ku chwale Agencji. No chyba, że będzie to prowadzona po godzinach twórczość poetycka. 

Niewątpliwie, z czym zgadzają się chyba wszyscy na poważnie podejmujący dyskusję na temat roli geologii krajowej, sytuacja w zakresie realizacji jej zadań wymaga zdecydowanej korekty, ale potrzebna jest rzeczowa dyskusja całego środowiska geologicznego i rozważenie przede wszystkim interesu państwa. Nie dopuszczalne jest pisanie ustaw „na kolanie”, gdyż będą one oddziaływać przez lata na rynek istotnej dla gospodarki dziedziny. Ustawa o PAG jest chaotyczna i nie jest to niestety, jak podano powyżej, jej największy mankament. Dowodem na to jest świetnie opisana rada ds. certyfikowania geoparków (których w Polsce jest zaledwie kilka) przy braku jakichkolwiek założeń dotyczących np. współpracy PAG z samorządami. Istnieje wiele wypróbowanych i sprawdzonych modeli służby geologicznej na zachodzie, które z łatwością można szybko zaimplementować w Polsce bez tworzenia własnych, autorskich tworów, które już na samym wstępie wydają się co najmniej ryzykowne. Nie nawołuję tu do bezrefleksyjnego kopiowania, ale raczej do zaczerpnięcia ze sprawdzonych mechanizmów. 

Profesjonalną służbę geologiczną zatrudnię od zaraz

Odpowiadając na koniec na postawione wcześniej pytania należy przede wszystkim stwierdzić, że Polsce zdecydowanie potrzeba profesjonalnej Służby Geologicznej z jasno zdefiniowanymi zadaniami i kompetentnym nadzorem wyznaczającym cele zbieżne z polityką Rzeczypospolitej. Służba geologiczna, aby realizować te cele powinna zajmować się poza surowcami mineralnymi także wodami podziemnymi i ciepłem ziemi, a wszystko razem należy traktować jako zasoby które powinny służyć społeczeństwu. Jeżeli dodamy do tego ochronę przed zagrożeniami i antropogenicznymi i naturalnymi, planowanie przestrzenne, strategiczne projekty infrastrukturalne mamy gotowy model działania, a łącząc to z rozwiązaniami organizacyjnymi zaczerpniętymi z zachodu można być spokojnym o skuteczność funkcjonowania takiej instytucji. Działania służby powinny być, tak jak na całym cywilizowanym świecie wsparte przez naukę, gdyż jest to gwarancja rozwoju i innowacji, oraz umożliwia służbie bieżące dostosowywanie się do zmieniającego się świata. Oczywiście należy tu zachować jak zawsze zdrowy rozsądek i odpowiednie proporcje, ale od tego są odpowiednie procedury. Nie można też zapominać o wyspecjalizowanych kadrach, bo to one decydują o sukcesie. Tego wszystkiego też zabrakło w projekcie ustawy o PAG. Polityka, być może jest ważna, ale tyko jako wsparcie, bo bez wiedzy i ekspertów nic nie powstanie poza chaosem. Z przykrością przyznaję, bo na początku mocno kibicowałem podejmowanym działaniom, lecz niestety finalny efekt jest wysoce niezadowalający i co gorsza nie dający nadziei na poprawę. Jako wieloletni kibic piłkarski nawiążę do zawodów, które nomen omen odbywają się obecnie na wschodzie. Do zwycięstwa potrzebny jest zarówno dobry trener, jak i profesjonalni zawodnicy. Jednym słowem Polska Agencja Geologiczna już fazie projektu nie sprostała potrzebom i oczekiwaniom jakie stawiane są przed profesjonalną Służbą Geologiczną. 

Tekst został opublikowany w lipcowym numerze Kuriera Wnet