red. Maksymowicz: Rewolucja chińskich robotów

Jak każda z poprzednich rewolucji technologicznych dojrzewała ona powoli i w cieniu najpierw cybernetyki, potem informatyki, komputeryzacji, Internetu, telefonii komórkowej do smartfona i tabletu. Teraz arenę najnowocześniejszych przemian opanowują roboty mające możliwości zastąpienia człowieka w każdej jego pracy, domowej, przemysłowej, handlowej, oświatowej, opieki zdrowotnej i każdej innej. To inteligentne urządzenia zmieniające swoje oprogramowania stosownie do potrzeby. To nie są już te roboty, które wykonywały tylko ograniczone czynności i wykonywały sympatyczne gesty na powitanie gości. Ojczyzną tych inteligentnych robotów jest Dolina Krzemowa w USA, gdzie stworzono dział nauki zwany sztuczną inteligencją (ang. Artificial Intelligence – AI). Jeżeli całą tę rzecz wymyślono, skonstruowano i opracowano naukowe podstawy ich wszechstronnego zastosowania w życiu codziennym to, dlaczego ma być to „chińska”, a nie amerykańska „rewolucja robotów”? Stanom Zjednoczonym nikt nie odbierze zasług, znaczenia i intelektualnego wkładu w teorię i praktykę konstruowania tego rodzaju robotów. Tu nie chodzi o to, kto pierwszy wprowadził inteligentne roboty na rynek, jako towar do nabycia przez firmy, które stać na to i które mogą jeszcze na tym dobrze zarobić. Zasadnicza kwestią jest to, kto szybciej opanuje produkcję i wszelkie usługi przy pomocy AI u siebie w kraju i sprzeda urządzenia te zagranicę. Otóż w tej materii Chińczycy wydają się być nie do pokonania. Międzynarodowa Federacja Robotyki szacuje, że w 2019 roku, Chiny będą wytwarzać prawie 40 procent wszystkich sprzedawanych robotów przemysłowych.(This is the heart of the robotics revolution- 
https://stansberrychurchouse.com -3.09.2018).

Amerykański robot
Wizytówką sztucznej inteligencji w USA jest jednoręki robot o imieniu Flippy, którego w marcu wprowadziła do sprzedaży miejscowa sieć hamburgerów w Kalifornii. Piecze on w niecałą godzinę 100 doskonałych hamburgerów. Jego czynności nie są automatyczne, choć takie stwarza wrażenie. Dba on o to, aby hamburgery były upieczone stosownie do wyglądu, smaku i do stanu najbardziej odpowiedniego do spożycia. Flippy potrafi dokładnie wykryć, kiedy burger musi zostać odwrócony i kiedy jest gotowy do zdjęcia z grilla. To dlatego, że Flippy ma coś, czego nie ma żaden inny pracownik: zaawansowane czujniki ciepła i kamery, które dają mu obraz rentgenowski w stylu Supermana. Kosztuje on 60 000 USD, ale ocenia się, że jest znacznie tańszy, aniżeli zatrudnienie na tym stanowisku człowieka. Zamówienia przyjmuje w układzie cyfrowym karty płatniczej. Może pracować przez 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, nie potrzebuje żadnego szkolenia i nie męczy się przy swojej pracy, nie narzeka na trudności, klientów i warunki pracy, nie strajkuje. Nie potrzebuje ochrony zdrowia, urlopów, podwyżek płac i emerytury. Pomimo wysokiej ceny w sumie jest znacznie tańszy od zatrudnionego pracownika. Na tym przykładzie widać, jak opłacalna jest inwestycja w sztuczną inteligencję. Zatrudnienie pracownika kosztuje ok.45 000 USD rocznie oraz opłaty na ochronę zdrowia. Za robota płaci się raz, a za pracownika co roku tyle samo. Tego rodzaju informacje o robotach zatrudnionych we wszystkich prawie branżach potrzebnych człowiekowi do życia, amerykańska poczta email rozsyła do milionów swoich klientów. Nie czyni ona tego tylko ze względów edukacyjnych, ale przede wszystkim ma na celu zachęcenie Amerykanów do inwestowania w firmę FAANG produkującą inteligentne roboty. Związana z tym reklama głosi, że zainwestowane dzisiaj pieniądze w ciągu najbliższych miesięcy mogą przynieść zysk w wysokości od 1000 do 2000%. Zastrzec się trzeba, że oferta ta dostępna jest tylko dla obywateli USA. Powszechny udział społeczeństwa Stanów Zjednoczonych ma zgromadzić wystarczający kapitał do prowadzenia przynajmniej równorzędnej na tym polu rywalizacji z Chinami.

Kradzież własności intelektualnej
Niewątpliwie, jak to wyżej wykazano, pierwszeństwo w praktycznym zastosowaniu AI należy do USA. Jednakże to Chiny mają plan opanowania globalnego rynku robotów i podjęły ku temu odpowiednie działania. To zapewne miał na myśli prezydent USA Donald Trump wprowadzając „karne” cła na chińskie towary uzasadniając to „kradzieżą własności intelektualnej”. Azjatyckie media wskazują, że program AI w Dolinie Krzemowej był wprowadzany w życie, również przez zatrudnionych tam uczonych chińskich, którzy byli współautorami wielu pomysłów i rozwiązań technologicznych. Byli oni twórcami programów rozpoznawania twarzy, czy też głosu przez inteligentne roboty. Pisze o tym w swojej książce (AI Super, Silicon Valley and New World Order powers: China) jeden z uczestników prac nad tymi problemami w Dolinie Krzemowej – dr Kai – fu Lee. (George Koo – Leapfrogging: How China caught up to Silicon Valley – Asia Times 3.09.2018). Uczeni ci obecnie powrócili do Chin. Lee wykazuje, że Chiny obecnie dorównują pod każdym względem technologii Doliny Krzemowej, a nawet są w stanie osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty. Twierdzi, on, że to smartfon i jego produkcja w Chinach utorowały drogę do rozwiniętej technologii AI. Smartfon dawał dostęp do Internetu bez potrzeby zakupu komputera. Dr Lee otrzymał szereg zaproszeń do wygłoszenia w USA wykładów na temat sztucznej inteligencji, kierunków jej rozwoju oraz zachowania ludzkich wartości, których nie może zastąpić żadna sztuczna inteligencja. Książka Lee zwraca tez uwagę na kwestie rynkowe związane z AI. Zauważa on organizacyjną przewagę Chin nad USA w produkcji inteligentnych robotów. Dział ten w Stanach Zjednoczonych finansowany jest i wspierany przez kapitał prywatny, który oczekuje dużych zysków z wprowadzenia tej technologii. Chiny rozwój AI wspierają z kapitałów państwowych, które są znacznie większe i pewniejsze, aniżeli pochodzące tylko z prywatnych źródeł.

Chińska AI
Rozwój przemysłu sztucznej inteligenci wywołuje coraz większe zaniepokojenie w USA, związane z globalnym opanowywaniem tego rynku przez Chiny. W 2015 r. Chiny ogłosiły inicjatywę „Made in China 2025”, która wymienia przemysł robotyki (w tym sztuczną inteligencję i automatyzację) jako jeden z priorytetowych sektorów rozwoju w nadchodzących latach. W 2016 r. Chiny miały 31 procent udziału w światowej produkcji robotów przemysłowych, w porównaniu z 25 procentami w 2014 r. Rząd zamierza podnieść tę wartość do 50 procent do roku 2020 (This is the Heart of the robotics revolution. https://stansberrychurchouse.com – 3.09.2018). Do roku 2020 Chiny mają zamiar produkować ok. 100 000 robotów rocznie. To jest prawdopodobnie prawdziwą przyczyną nałożenia amerykańskich ceł na chińskie towary po to, aby powstrzymać rozwój tej technologii w Chinach. To zaniepokojenie w USA narasta i związane jest z coraz większą ilością inżynierów specjalizujących się w robotyce, którzy przenoszą się do Chin. Znajdują oni tam lepsze warunki rozwojowe płacy i pracy (Bernard Marr – Artificial Intelligence (AI) In China: The Amazing Ways Tencent Is Driving It’s Adoption – Forbers – 4.06.2018). Tymczasem w Chinach trwa burzliwy rozwój i zastosowanie robotów skonstruowanych na zasadach sztucznej inteligencji. Trwa tam specjalizacja zastosowań AI w medycynie. Wystarczy wspomnieć, ze już w 2015 roku inteligentny robot wykonał pierwszą operację dentystyczną. Już obecnie sztuczna inteligencja wspiera w Chinach podejmowanie decyzji politycznych. Prezydent Chin XI Jiping na pierwszej zamkniętej sesji 10 szczytu BRICS w Santon Covention Center w Johannesburgu potwierdził, że wykorzystuje technologię AI do pomocy w polityce zagranicznej. Podobne zapowiedzi padły również ze strony chińskich dyplomatów (Jason Lemon – China is Using Artificial Intelligence to Help Make Diplomatic Decision – Newsweek – 30.07.2018). Obecnie rewolucja chińskich robotów obejmuje prawie wszystkie dziedziny życia w tym kraju. Prawdopodobnie, już nie długo chińskie roboty wezmą udział w podobnej rewolucji na całym globie.

Polskie roboty
Jak Polska wygląda na tle światowego wyścigu w robotyzacji przemysłu i usług? Według raportu FR (International Federation of Robotics) „World Robotics 2017”, Polska odbiega poziomem robotyzacji od średniej światowej. Średnia „gęstość” robotyzacji na świecie to 74 roboty na 10 tysięcy pracowników w przemyśle, podczas kiedy w Polsce mamy ich zaledwie 32 (Ireneusz Chojnacki – Polska odbiega poziomem robotyzacji od średniej światowej –wnp.pl. 7.09.2018). Nie jest jeszcze tak źle. Polscy studenci zgarniają światowe nagrody na międzynarodowych zawodach robotów.(Aleksandra Stanisławska – Polskie drużyny zdominowały tegoroczne finały zawodów łazików marsjańskich University Rover Challenge w USA. Polacy zajęli pierwsze, trzecie, czwarte i ósme miejsce w tych zawodach! (CRAZY NAUKA – 3.06.2018).