red. Maksymowicz: Bizantynizm polskiej polityki surowcowej

Jednym z najważniejszych czynników wyróżniających „bizantynizm” od innych kierunków kultury społeczno – politycznej państwa uważa się „doprowadzoną do perfekcji biurokrację oraz marginalizację społeczeństwa w państwie” (Wikipedia). Rozbudowywanie, tej biurokracji, a zarazem przekonanie o własnej nieomylności, przy bezwzględnym zwalczaniu wszelkimi dostępnymi środkami najmniejszych oznak krytyki tego stanu rzeczy, obserwujemy aktualnie przy tworzeniu dokumentu określającego „Politykę surowcową Państwa”. Przekonanie resortu ochrony środowiska w tej materii o własnej nieomylności jest kuriozalne, a czasem nawet komiczne. Urzędnicy tego resoru wszelką krytykę medialną ich działań po prostu ignorują. Zabierają głos dopiero w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, jak miało to miejsce 24.09.2018 na spotkaniu Klubu Ronina w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP) przy ul. Foksal w Warszawie poświęconego „polityce surowcowej państwa”. Początkowo spotkanie to miało się odbyć jeszcze w lipcu tego roku, ale w ostatniej chwili protest ministerstwa okazał się skuteczny. Po wyjaśnieniu jego okoliczności do debaty zaproszono Pełnomocnika rządu ds. polityki surowcowej, który jednak odmówił w nim uczestnictwa. Licznie zebrani na sali urzędnicy tego resoru zabierając głos do końca bronili każdej sprawy krytycznie przedstawianej na tym spotkaniu. Ta iście bizantyjska metoda debaty uwzględniająca tylko i wyłącznie zdanie władzy jest kompromitująca w państwie głoszącym, że władza jest sługą narodu. Debata na temat polityki surowcowej państwa wskazuje na postępowanie administracji na zasadzie całkowicie odwrotnej. Ten „bizantynizm” tworzenia tej polityki ma swoje przełożenie w gloryfikacji, nieomylności i organizowanych za pieniądze podatników „konsultacjach społecznych”, których ukrytym celem jest osobista promocja Pełnomocnika w okresie zbliżającej się kampanii wyborczej. Polityk ten zgarniający wszystkie możliwe stanowiska i tytuły pod względem propagandowym ustępuje jedynie premierowi rządu. Ten bizantynizm być może postrzegany jest tak, jak każde inne dobre narzędzie do zdobycia i utrzymania władzy. Tego rodzaju postępowanie charakterystyczne jest dla państw totalitarnych i dyktatorskich. Polska, która wiele zbrodni i zła doświadczyła od podobnych systemów opartych na filozofii bizantynizmu, odtwarzanie jego nawet w marginalnych przejawach musi budzić sprzeciw. Trzeba podnosić alarm, aby bizantyjskie metody stosowane przy tworzeniu polityki surowcowej państwa były zlikwidowane i nie stawiane jako wzór „skutecznej”, ale zdemoralizowanej polityki. Bizantynizm nigdy w Polsce nie miał dobrej opinii, a wręcz przeciwnie, liczni pisarze i filozofowie nie pozostawiali na nim przysłowiowej suchej nitki, wskazując, że jest on drogą prowadząca do upadku.

Centralny Magazyn Próbek Geologicznych
To co się dzieje wokół tego obiektu jest najlepszą ilustracją powyższych rozważań. Oto jeszcze, kiedy urząd GGK pełnił Sławomir Brodziński podjął on decyzję o budowie nowoczesnego magazynu próbek geologicznych. Miało to być archiwum wiedzy o geologii Polski, na wzór Biblioteki Narodowej udostępniającej wiedzę o polskiej geologii wszystkim zainteresowanym tym tematem. Inwestycję prowadzić miał Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie (PIG). Decyzję w tej sprawie podjęto w 2014 r. zawierając odpowiednią umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska na budowę Centralnego Magazynu Próbek Geologicznych w Leszczach koło Kłodawy. Była to naturalna lokalizacja poprzez wykupienie działki przylegającej do obecnie istniejących tam magazynów próbek. Centrum to było też w środku kraju tak, że umożliwiało ono łatwy dostęp do wiedzy o pobranych próbkach geologicznych przez wszystkich zainteresowanych. Miała to być nowoczesna skomputeryzowana instytucja umożliwiająca szybki dostęp do pobranych prób. Wykupiono działkę i przygotowano znajdujący się w jej pobliżu pałacyk do roli administracyjnego zarządzania tym obiektem. Jeszcze na początku 2016 roku, obecny pełnomocnik rządu ds. Polityki surowcowej państwa o projekcie tym i jego realizacji wyrażał się bardzo pozytywnie. Jednak już 29.06 2016 podjął on decyzje o zmianie lokalizacji tego obiektu. Uzasadnieniem miał być „nieregularny kształt działki” oraz pobliskie mieszkania poza tą działką! Tak, czy inaczej już po wydaniu blisko ok. 1,2 miliona złotych podjęta została nieodwołalna decyzja o rezygnacji z tej inwestycji. Już po tej decyzji pełnomocnik nakazał jej kontrolę przez swoich urzędników (10.02.2017). Na jej podstawie ograniczył on zakres tej inwestycji i zażądał od PIG analizy dostosowującej jej koszta do nowych wymagań. To nigdy już nie nastąpiło, a kolejni prezesi PIG, którzy polemizowali w tej sprawie z pełnomocnikiem byli odwoływani z zajmowanego stanowiska. Od tej chwili mija ponad dwa lata, a sprawa nie ruszyła nawet z miejsca. Istotnym jej elementem była interpelacja poseł Doroty Niedziela (13.03.2017). Na zadane w tej sprawie pytanie: co będzie dalej z tą inwestycją, do dnia dzisiejszego nie udzielono wiążącej odpowiedzi. Odpowiadając na tę interpelację pełnomocnik zarzucił Piotrowi Woźniakowi – obecnemu prezesowi PGNiG, że podejmując decyzję w tej sprawie, jako pełniący wtedy obowiązki GGK nie dokonał rzetelnej analizy projektu. Natomiast on taką analizę przeprowadzi. Jak na razie mija już półtora roku od tej zapowiedzi, a o analizie na razie głucho. Kolejne pytanie jest skierowane do pełnomocnika: kto pokryje koszta wydatkowane już na tę inwestycję? Czy wobec jej wstrzymania pełnomocnik straty związane z jej realizacją pokryje z własnej kieszeni? Jak jeszcze długo będą trwały analizy poszukiwania nowej lokalizacji dla tego niezbędnego dla polskie gospodarki obiektu? Tych pytań jest znacznie więcej.

Zmienić politykę surowcową
Pełnomocnik rządu ds. Polityki surowcowej państwa, winę za brak efektów swojej pracy zrzuca na poprzedników. To prawda wiele można im zarzucić. Minęło jednak już trzy lata od sprawowania przez niego urzędu GGK i czas jest powiedzieć coś o swoich grzechach, których też jest niemało. Na jego celowniku znalazł się podlegający mu Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, w którym jak podkreśla panuje “krytyczna sytuacja”. O tym, że on sam do niej doprowadził nikt nie ośmiela sie nawet wspomnieć. Niezależne media oraz specjaliści przedstawiają w Internecie całe litanie krytycznych uwag pod adresem tego dokumentu. Pełnomocnik je ignoruje. Tak dalej być nie może. Trzeba zmienić politykę surowcową, albo pełnomocnika rządu. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, które przewiduje, że zbliżające się wybory zmienią i jedno i drugie.

Adam Maksymowicz